h&s lupiez

Głowa i Ramiona czyli szampon HEAD&SHOULDERS

Was też śmieszą amerykańskie nazwy produktów :).  Ciekawe, czy gdyby w Polsce powstała firma o nazwie jabłko, to zyskałaby taką sławę jak firma APPLE, albo smartphony BLACKBERRY, czyli jeżyna odnalazłyby się na rynku :).  To naprawdę zadziwiające, że marka o nazwie Head&Shoulders, czyli w tłumaczeniu na polski głowa i ramiona, zyskała taką popularność na całym świecie. Jako, że szampony Head&Shoulders mają głównie działanie przeciwłupieżowe, to może producent kierował się skórą głowy, gdzie łupież powstaje i ramionami, na których się on osadza :)  A może czymś innym.. no mniejsza o nazwę, przejdźmy do konkretów.

Mamy tyle samo zwolenników, co przeciwników tej marki. Zarówno wśród rodziny, znajomych, czy na forach internetowych można znaleźć pozytywne jak i negatywne opinie. Całe zamieszanie z tymi szamponami dotyczy UZALEŻNIENIA. Tak właśnie! Po naszej analizie, h&s luparozmowach ze stałymi użytkownikami oraz przefiltrowaniu informacji z internetu doszłyśmy do wniosku, że ten szampon po prostu uzależnia skórę główy. Przede wszystkim, co należy podkreślić, H&S usuwa objawy łupieżu, ale NIE LECZY GO! (takie niedopowiedzenie ze strony producenta). Po odstawieniu szamponu problem wraca i to często ze zdwojoną siłą. Nawet próba zmiany szamponu często kończy się fiaskiem i wracamy po H&S.  Dlaczego? Skóra naszej głowy tak mocno przyzwyczaiła się do substancji zawartych w tym szamponie, że wręcz się ich domaga. Kiedyś u fryzjera usłyszałam, jak klient został „zrugany” przez fryzjerkę właśnie za zbyt długie używanie szamponu Head&Shoulders. Jak się okazało, mężczyzna miał już bardzo podrażnioną skórę główy, co źle wpływało na cebulki włosowe (pewnie długotrwałe stosowanie jakiegokolwiek innego szamponu przeciwłupieżowego dałoby podobny efekt).

Na stronie producenta możemy przeczytać, że szampon zawiera „skuteczną formułę przeciwłupieżową z kompleksem Hydra Zinc połączoną z technologią Scent Burst aktywowującą się pod wpływem wody. Dodatkowo, dzięki delikatnej formule nadaje się on do codziennej pielęgnacji”. Zatem sprawdzmy tą delikatną formułę. 

h&s inciINCI:

  • Aqua – rozpuszczalnik;
  • Sodium Lauryl Sulfate – powszechnie stosowany środek pieniący, myjący i odtłuszczający. SLS ma silne właściwości uczulające i drażniące, wysusza skórę. Jego obecność w szamponach jest przyczyną powstawania łupieżu, swędzenia skóry głowy oraz łamliwości i wypadania włosów;
  • Sodium Laureth Sulfate potocznie nazywany SLES. Jest to tania substancja, która działa drażniąco i może powodować wiele problemów skórnych, jak przesuszenie, szorstkość, świąd. SLES zaburza również wydzielanie łoju i potu;
  • Glycol Distearatezmętniacz, nadaje kremową konsystencję;
  • Zinc Carbonate – zmętniacz, zmniejsza przezroczystość produktów kosmetycznych;
  • Sodium Chloride - wpływa na konsystencję kosmetyków myjących (powoduje wzrost ich lepkości);
  • Dimethiconeolej silikonowy który daje złudne poczucie nawilżenia i gładkości włosów. Dodatkowo, substancja ta, może powodować podrażnienia skóry. Ogólnie Dimethicone nie jest toksyczny i nie przenika do organizmu, całość jednak pozostaje na powierzchni skóry tak długo, aż go nie zmyjemy;
  • Sodium Xylenesulfonate - regulator lepkości;
  • Zinc Pyrithione - substancja o właściwościach przeciwłupieżowych i przeciwłojotokowych, znajduje zastosowanie w leczeniu wielu problemów ze skórą głowy;
  • Cocamidopropyl Betaine - substancja sama w sobie nie jest szkodliwa, natomiast w połączeniu z SLS/SLES może powodować przesuszenie skóry czy łupież;
  • Parfumskładniki zapachowe, najczęściej syntentyczne. Producent nie musi ujawniać jakie substancje wchodzą w jego skład. Często pod tą nazwą kryją się substancje silnie uczulające (alergeny) lub kancerogenne.
  • Sodium Benzoatekonserwant, uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Substancja może podrażniać skórę głowy;
  • Guar Hydroxypropyltrimonium Chlorideantystatyk tworzący na włosach ochronną powłokę. Dodatkowo wygładza, wzmacnia włosy i ułatwia ich rozczesywanie; 
  • Hydrochloric Acid stabilizator ph, może podrażniać skórę;
  • Limonenesubstancja zapachowa. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów;
  • Linalool - substancja zapachowa. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów;
  • Magnesium Carbonate Hydroxide – nieorganiczna sól mineralna. Stosuje się jako absorbent, środek zmętniający, środki barwiące lub w celu regulacji wartości pH produktów kosmetycznych;
  • Magnesium Nitrate – przedłuża trwałość kosmetyku;
  • Sodium Polynaphthalenesulfonate środek powierzchniowo czynny, który stabilizuje emulsje oraz poprawia rozpuszczalność słabo rozpuszczalnych w wodzie substancji;
  • Methylchloroisothiazolinone – posiada właściwości silnie uczulające (alergen). Zaleca się by nie stosować w czasie laktacji i ciąży;
  • Magnesium Chloride -  reguluje lepkość;
  • Cl 42090 – błękit brylantowy FCF (E133) to syntetyczny, zielonkawoniebieski barwnik. Otrzymuje się go w wyniku syntezy z zastosowaniem węglowodorów aromatycznych z ropy naftowej. Jest uznany za substancję kancerogenną, powodującą mutacje materiału genetycznego. Może wywołać podrażnienia skóry, błon śluzowych, oczu, oraz inne reakcje alergiczne;
  • Methylisothiazolinone – substancja posiada właściwości silnie uczulające (alergen). Dodatkowo podejrzewa się ją o negatywny wpływ na układ nerwowy, a także o działanie rakotwórcze;
  • CI 17200 – syntetyczny barwnik, może uczulać.

legenda - substancje szkodliwe, ♦ – substancje neutralne (brak dowodów na ich szkodliwość),  - substancje toksyczne,  – substancje aktywne (pozytywnie wpływające na włosy czy skórę).  

Odwołując się do powyższego cytatu, zgadzam się, że dzięki zastosowaniu substancji - Zinc Pyrithione, szampon usuwa lupież (szkoda, że na 24 składniki tylko jeden aktywny składnik). Natomiast, co do łagodnej formuły.. hmm, tu bym się zatrzymała. Przecież w składzie jest pełno substancji, które podrażniają skórę głowy, wzmagają swędzenie czy przesusznie skóry (składniki na niebiesko). Jeśli chodzi o technologię Scent Burst, to nie mam pojęcia co autor miał na myśli (może to tylko ma tak mądrze brzmieć, a nic konkretnego to nie znaczy hhmm?).

Jak zwykle kochani wybór zostawiamy Wam.